Home 0

Mój świat to mozaika

Widzę i czuję świat jak mozaikę, która z odległości tworzy spójny obraz, natomiast z bliska jest mnóstwem elementów. Im bardziej się zbliżam, tym mocniej wszystko się rozszczepia i rozczłonkowuje.
Dla jednych to łączenie, a dla mnie dzielenie, i na odwrót, taka gra – zabawa, w której chodzi o to, by zobaczyć całość i jednocześnie szybko rozłożyć ją na poszczególne cząstki, a te na kolejne, i tak w nieskończoność.
Z odległości, kiedy zmrużę oczy, obraz zlewa się w barwny monolit, płynnie rozmywają się granice między kolorami i kształtami. Kiedy zaś otwieram szeroko oczy i skupiam wzrok, granice między kawałkami są wyraźne i ostre, poszczególne elementy mają swoje barwy i kształty, a każda próba przybliżenia powoduje kolejne rozczłonkowanie i podziały.
To bardzo ważny aspekt pracy przy tworzeniu mozaiki: „rozłupać na kawałki jakąś część materii, by potem złożyć ją w całość, powołując do życia nowy byt”.
Mozaika to dla mnie wybór pewnej drogi, która zmusza do nieustannej analizy otaczającego świata, to sposób widzenia i myślenia oraz potrzeba składania w całość pozornie obcych elementów. Mozaika jest językiem wizualnym, wyrażającym się przez formę i kolor oraz działanie odbitych od niej promieni światła. To również potrzeba szukania tego wyjątkowego fragmentu, który, wypełniając puste miejsce i jednocześnie doskonale uzupełnia całość.
Ciągle szukając, znajduję piękne kawałki, które mimo swojej wyjątkowości nie pasują do obecnie układanego obrazu. Odkładam je na bok, wierząc, że przyjdzie na nie czas i powstanie dzieło, w którym będą najważniejszym, niezastąpionym ogniwem, a one czekają cierpliwie, aż staną się częścią nowej, niewymyślonej jeszcze wizji.
Zajmując się mozaiką, tak wymagającą i czasochłonną techniką, zdaję sobie sprawę, że nie do końca pasuję do współczesnego, pędzącego świata, gdzie powstają w pośpiechu nietrwałe przedmioty do szybkiego zużycia.
Kontestuję w ten sposób rzeczywistość, buntując się wobec niektórych mechanizmów rządzących współczesnością. Żywię przekonanie, że kiedyś mój „osobisty kawałek” dopełni resztę całości.
Głęboko wierzę, że obcując z mozaiką, doświadczam i zbliżam się do mistycznego świata dawnych twórców, zdobiących sklepienia świątyń. Decydując się na tak mozolną pracę i wielomiesięczne czekanie na jej rezultat, manifestuję wewnętrzną niezgodę na wszechogarniający pośpiech, a mozaika jest najlepszym lekarstwem na tempo i nerwowość otaczającego świata.
Polecam mozaikowanie jako sposób na zatrzymanie, relaks i zostawienie po sobie trwałego, namacalnego śladu.

Od 15 lutego zapraszam na autorską wystawę poświęconą mozaice tworzonej w Bytomiu w Pracowni Stalowe Anioły przy ul. Jainty 17